Kamień
wkrótce kamień otworzy i uniesie skrzydła Chrystus samotny poetka nigdy nie pasuje powietrze ma postać popielatego
wiecznej pewności siebie
spokojny o przyszłość i o własne ciało
jest twardszy od wieku wygrywa ze śmiercią
przez niego prowadzą drogi oświetlone tunele
a dusza w nim szuka drzwi zaprzeczenia czasu
w nim pęka i kiełkuje jasność -
z kamienia są miasta usta nieobecnych
z kamienia jest czas coloseum
światło komet wieczność -
a ostatnio serce -Krzyk jastrzębia
przy spróchniałej drodze
pozdrowił cicho kobietę
nad białym sadem
krzyk jastrzębiaPalto
do palta epoki
chodzi w obcym własnym
walczy z nią
na słowa i na bezsenność
czasami nawet na pięści
po każdym wierszu musi się ukrywać
spacerować wzdłuż wód
by nie prześwietlano
zbyt często jej mózgu
wreszcie
skazują ją na śmierć
lub na nagrodę NoblaBarwa
ptaka lub człowieka
dlatego tak ciężko oddycha
z nikim nie rozmawia
czasami uderza o framugę dni
o powierzchnię pustki
jak bezwładne mięśnie
odbite - milczy
tylko po deszczu zmienia barwę