Kim jesteś
kim jesteś stojąca na drodze w skórzanych
rękawiczkach w apaszce księżyca wiatr
obejmująca w czasie gwiezdnej nocy
gdy światło dotyka podniebienia traw
gdy oświetla plecy wyniosłego żuka
(słychać dalekie ujadanie psa
a chór żab wzmaga kosmiczną muzykę)
kim jesteś stojąca niepewnie na obręczy nocy
w środku obcego umarłego miasta
zapatrzona w twarze migocących ciał
w cienkie stopy i łodygi...
Barwa
powietrze ma postać popielatego
ptaka lub człowieka
dlatego tak ciężko oddycha
z nikim nie rozmawia
czasami uderza o framugę dni
o powierzchnię pustki
jak bezwładne mięśnie
odbite - milczy
tylko po deszczu zmienia barwę
Krzyk jastrzębia
Chrystus samotny
przy spróchniałej drodze
pozdrowił cicho kobietę
nad białym sadem
krzyk jastrzębia
Do kogoś kogo nie znam
nie umiałeś posłuchać pieśni wody
uśmiechu wiatru i wysokich traw
muzyki cykady zwykłego wieczoru
przeskakiwałeś dnie na oślep
bo nigdy nie było czasu
teraz cierpisz na nieskończoność
tęsknisz jak zimna pustka
szukasz śladu motyla i brzęku chrabąszcza
po drugiej stronie wymiaru
gdzie pośpiech nie ma znaczenia
teraz jesteś gałązką jodły
krzywym zwierciadłem
w którym pada...