Kamień
wkrótce kamień otworzy i uniesie skrzydła powietrze ma postać popielatego Chrystus samotny nie umiałeś posłuchać pieśni wody
wiecznej pewności siebie
spokojny o przyszłość i o własne ciało
jest twardszy od wieku wygrywa ze śmiercią
przez niego prowadzą drogi oświetlone tunele
a dusza w nim szuka drzwi zaprzeczenia czasu
w nim pęka i kiełkuje jasność -
z kamienia są miasta usta nieobecnych
z kamienia jest czas coloseum
światło komet wieczność -
a ostatnio serce -Barwa
ptaka lub człowieka
dlatego tak ciężko oddycha
z nikim nie rozmawia
czasami uderza o framugę dni
o powierzchnię pustki
jak bezwładne mięśnie
odbite - milczy
tylko po deszczu zmienia barwęKrzyk jastrzębia
przy spróchniałej drodze
pozdrowił cicho kobietę
nad białym sadem
krzyk jastrzębiaDo kogoś kogo nie znam
uśmiechu wiatru i wysokich traw
muzyki cykady zwykłego wieczoru
przeskakiwałeś dnie na oślep
bo nigdy nie było czasu
teraz cierpisz na nieskończoność
tęsknisz jak zimna pustka
szukasz śladu motyla i brzęku chrabąszcza
po drugiej stronie wymiaru
gdzie pośpiech nie ma znaczenia
teraz jesteś gałązką jodły
krzywym zwierciadłem
w którym pada...