Do kogoś kogo nie znam
nie umiałeś posłuchać pieśni wody
uśmiechu wiatru i wysokich traw
muzyki cykady zwykłego wieczoru
przeskakiwałeś dnie na oślep
bo nigdy nie było czasu
teraz cierpisz na nieskończoność
tęsknisz jak zimna pustka
szukasz śladu motyla i brzęku chrabąszcza
po drugiej stronie wymiaru
gdzie pośpiech nie ma znaczenia
teraz jesteś gałązką jodły
krzywym zwierciadłem
w którym pada...
Palto
poetka nigdy nie pasuje
do palta epoki
chodzi w obcym własnym
walczy z nią
na słowa i na bezsenność
czasami nawet na pięści
po każdym wierszu musi się ukrywać
spacerować wzdłuż wód
by nie prześwietlano
zbyt często jej mózgu
wreszcie
skazują ją na śmierć
lub na nagrodę Nobla